Przejdź do głównej zawartości

Fajne zawody w kolarstwie górskim MTB XC dla dzieci, ale mogłoby być lepiej czyli jak naprawić regionalną Ligę MTB XC

 Szanowni Państwo!


DW: Zarząd DZKol

Dziękuję serdecznie za zorganizowanie i przeprowadzenie zawodów dla dzieci i młodzieży w ramach Ligi MTB XC Aglomeracji Wałbrzyskiej. Dobrze, że w warunkach jakie mamy udało się przeprowadzić w dość krótkim czasie aż 7 edycji tych zawodów w różnych miejscach i na zróżnicowanych poziomem trudności trasach. Z przyjemnością oglądam "rozwój" tej imprezy na przestrzeni ostatnich 5 lat, wydaje się, że jakaś grupa zawodników i zawodniczek liznęła pierwszego bardziej poważnego ścigania i dzięki temu zechce się dalej ścigać w XC w formule olimpijskiej na zawodach wyższej rangi w Polsce czy poza granicami kraju. Wiem, że to spory trud organizacyjny zrobić takie zawody, doceniam każdego kto się angażuje, trochę współczuję jeśli jest to robione pro publico bono, czyli bez wynagrodzenia a kosztem swojego czasu, zdrowia, pieniędzy i czasu dla rodziny, bo niestety tak na dłuższą metę nie da się funkcjonować.

Niestety, ktoś musi to powiedzieć i pewnie znowu wyjdzie na to, że "to ten niedobry i narzekający na wszystko Dziedzic". Otóż proszę Państwa do takich sytuacji jak w Szczawnie-Zdroju w sobotę 3.10 czy też w roku 2019 nie może dochodzić. Byłem na obu zawodach i na obu zawodach wydarzyły się różne sprawy, które nie mogły mieć miejsca, a gdyby nie przypadek, zbieg okoliczności i sporo szczęścia, mogłyby się zakończyć zupełnie inaczej. Otóż:
 - wydaje mi się, że frekwencja startujących dzieci oraz spora ilość dorosłych przerosła możliwości organizacyjne organizatora i sędziów;
 - na zawodach panował chaos zarówno w kwestii informacyjnej, startowej jak i oznakowania trasy
 - jeśli bawimy się w zawody "wpisane w kalendarz Dolnośląskiego Związku Kolarskiego" a na zawodach są sędziowie (którzy nieraz jako jedyni, zgodnie z przepisami, są uprawnieni do pobierania jakiegokolwiek wynagrodzenia za swoją pracę) to zawody powinny być organizowane zgodnie z tymi przepisami głównie dot. oznakowania trasy, jej długości, prawidłowości kierowania na trasę dla różnych dystansów-kategorii (jeśli inna jest dla młodzik, żak, skrzat)
 - nie może dochodzić do sytuacji, że zawodnicy i zawodniczki GUBIĄ się na trasie XCO, ponieważ taśmy są nieprawidłowo lub niejednoznacznie zaczepione, małe dzieci nie wiedzą co zrobić, a na trasie brakuje jakiejkolwiek osoby z grona organizatora, która by mogła szybko zaradzić w sytuacji i naprawić błąd

 - ROZWIĄZANIE - czy naprawdę trudno poprosić tych zgromadzonych rodziców, wiele osób, o pomoc? Powiedzieć wprost, że organizator ma 5 osób do pomocy i nie jest w stanie właściwie zabezpieczyć trasy ani utrzymać oznakowania. Wręczyć radia - krótkofalówki, a jeśli nie ma to po prostu kanał na whatsapp każdy ma smartfon i wymieniać się informacjami. Na  jeden wyścig poprosić by pójść w dane miejsce i przypilnować - zarówno jeśli chodzi o oznakowanie czy o wywrotki. Naprawdę byliby na to chętni, ale trzeba umieć rozmawiać.
Jeśli problemem była lokalna młodzież, która celowo zrywała taśmy i nie było się w stanie utrzymać zaplanowanego przebiegu trasy to też rozwiązania były dwa - albo zaprosić do współpracy tą młodzież, zaangażować ją w zawody i mieć jakieś drobne upominki albo NIE wyznaczać tak ambitnej trasy, zarówno jeśli chodzi o poziom trudności jak i poziom utrzymania jej planowanego przebiegu w lesie.

Sytuacja w której 9-10 letnie dzieci gubią się na trasie, nie wiedzą jak jechać, przerywają taśmy i potem się nawzajem tratują jest NIEDOPUSZCZALNA. W tej sytuacji organizator i sędzia główny, który otrzymał taką informację powinien przerwać wyścig i po sprawdzeniu trasy ponownie go wystartować w RÓWNYCH DLA WSZYSTKICH warunkach. Można też poprosić czy to trenerów z klubu czy rodzica na rowerze by objechał trasę tuż przed startem i sprawdził poprawność oznakowania - zajmie to 5-10 minut a pozwoli zaoszczędzić sporo nerwów. Nie mówiąc już o sytuacji, że 9 letnie dziewczynki GUBIĄ SIĘ W LESIE i są znajdowane dopiero po kilkudziesięciu minutach w zupełnie innym miejscu.

Natomiast sytuacja sprzed roku, o której też pisałem i mówiłem publicznie, a nie było na to żadnej odpowiedzi to wyznaczenie dojazdów i miejsc parkingowych na Słoneczną Polanę. W zeszłym roku doszło do sytuacji, że przy restauracji cafe która jest zlokalizowana na górze, po ustawieniu busa klubowego, gdy pojawił się właściciel cafe, została wezwana straż miejska która chciała to auto odholować, ze względu na zajmowanie parkingu dla klientów - na nic nie były prośby o umożliwienie zostawienia tam auta (dużego i problematycznego w parkingu) czy zadeklarowanie dokonania zakupów w cafe. Głównym zarzutem był tu brak wiedzy właściciela o tym że będą jakieś zawody a dojazd i dojście do CAFE całkowicie zablokowane przez uczestników zawodów...

Nie wiem jak było w tym roku, ale też parkingi mogły być zorganizowane u góry dużo lepiej lub chociaż priorytetowo wpuszczane busy z większa ilością zawodników - a widziałem, że takie busy musiały zostać zatrzymane na dole i nie były przez Straż Miejską wpuszczane na górę mimo dostępności miejsc...

Wracając także do roku 2019. Cieszy, że trasa w Szczawnie-Zdroju jest techniczna i wymagająca. W końcu takie powinny być zawody MTB XC. Natomiast poziom startujących w Lidze jest bardzo różny, a także rowery są w różnym stanie technicznym. To co działo się na zjazdach w zeszłym roku było straszne - sam to widziałem, gdy w jednym newralgicznym miejscu stałem na trasie, naprawiałem taśmę ciągle zrywaną przez dzieciaki które nie wyhamowały i jechały prosto pod... koła samochodów które manewrując na wąskiej drodze parkując / wyjeżdżając, mogłyby ich nie zauważyć. Do takich sytuacji nie powinno dochodzić. Wyznaczamy ambitną trasę, to też w kilku newralgicznych punktach zapewniamy osoby z obsługi do pomocy!

Organizator chwali się rekordową frekwencją i coraz większym zainteresowaniem zarówno ze strony klubów jak i zawodników czy rodziców, natomiast nie idzie za tym rozwój organizacyjny zawodów. Wciąż brakuje elektronicznego pomiaru czasu, który by mocno usprawnił zawody i pokazał wyniki od razu, na co czekają dzieciaki nie tylko z miejsc 1-3, ale także a może przede wszystkim te z miejsc 4-30. Niedopuszczalne jest, by w zawodach z kalendarza DZKOL zgodnie z przepisami nie można było zapoznać się z OFICJALNYMI wynikami w dniu startu nawet po kilku godzinach, a dopiero po kilku dniach - wyniki te opublikowane nieraz też zawierały błędy i zajmowało sporo czasu, by to wyprostować, a czasami nawet na to nie było energii...

Nie wiem dlaczego tu nie można wykorzystać dofinansowania z UMWD na Dolnośląską Akademię Kolarską - z tego co zrozumiałem, także i w tym roku, jak i w poprzednim DZKOL otrzymał ponad 100 tys. zł dofinansowania m.in. na takie zawody dla dzieci. Co stało na przeszkodzie, by część tych środków wykorzystać na zakup elektronicznego pomiaru czasu oraz elektronicznej rejestracji do zawodów i przeszkolić w tym zakresie sędziów - wtedy taka kompleksowa usługa byłaby naprawdę przydatna, a myślę że grono organizatorów zainteresowanych wpisaniem do kalendarza DZKOL oraz sędziami byłoby dużo większe, bo otrzymywałoby sprawdzoną obsługę, to już nie jest kwestia kosztów.

Wracając do kosztów, ciągle nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego na tego typu zawodach nie ma chociaż symbolicznego 10-20 zł wpisowego. Rozumiem, że przy 150 startujących byłoby to być może więcej zachodu niż warte te 1500 czy 3000 zł, ale w skali całych zawodów umożliwiłoby to chociaż opłacenie części kosztów pomiaru czasu czy chociaż tego, by dzieciaki otrzymały pamiątkowe tabliczki z numerami startowymi na metę na własność, bo tu tego nawet nie mają. Przy aktualnych kosztach rowerów, treningu kolarskiego, dojazdach itp. takie wpisowe nie jest żadną zaporową kwestią, a jasne zakomunikowanie na co to zostaje przeznaczone też uchroni przed nieprzychylnymi komentarzami. W tym momencie mamy taką kuriozalną sytuację, że na każdą uwagę organizator odpowiada, że "robi to za darmo", że "robi to dla dzieci", "że jak się nie podoba to zrób samemu" itp. i właśnie tym, że nie ma żadnych opłat to też ciągłe usprawiedliwianie jednych mniejszych czy większych niedociągnięć, które niestety mogą skończyć się kiedyś w sposób tragiczny...

Co do opłat to też kolejna kwestia, bo widać już po tym ciężkim 2020 roku, że środki publiczne będą mocno ograniczone na tego typu imprezy i bez wkładu własnego w postaci wpisowego na zawody, wiele imprez może się po prostu nie odbyć...

Inną sprawą jest to, że przy tak ograniczonym kalendarzu zawodów, w ten sam dzień w jeden weekend organizowane są 2 zawody dla dzieci (Liga Szkółek Wilków oraz Liga MTB XC Szczawno-Zdrój) wraz z Bike Maraton Świeradów-Zdrój, gdzie też startuje mnóstwo dzieciaków. Smuci dalszy brak możliwości porozumienia się w tym zakresie, ze szkodą dla wszystkich...

Jeśli organizatorzy czy zarząd DZKOL chcą konkretnej pomocy i są gotowi do rozmowy do zapraszam do kontaktu ze mną - chętnie pomogę i służę doświadczeniem. Natomiast jeśli nie są, co pokazuje przykład ostatnich lat, to proszę i tak o wzięcie tych uwag do serca i zastanowienie się co zrobić, by tego typu sytuacji unikać w przyszłości i jak można zorganizować takie zawody lepiej by nie zaprzepaścić szansy rozwoju imprez i większego zainteresowania - jeśli nie będzie rozwoju to zostanie grupa tylko najbardziej zainteresowanych / zdesperowanych rodziców czy klubów (pewnie ci z TOP 5), natomiast ci z dalszych miejsc po prostu odpuszcza na rzecz lepiej zorganizowanych zawodów - zagłosują po prostu nogrami. 

Sytuacja z soboty na filmie: https://youtu.be/sj3MjDV6VIU

Z kolarskim pozdrowieniem,
Kamil Dziedzic
trener i opiekun sekcji kolarskiej Klubu Sportowego AZS Wratislavia Wrocław
manager drużyny Mitutoyo AZS Wratislavia
koordynator Pucharu Polski MTB w latach 2015 - 2017 oraz w roku 2020
sekretarz Komisji MTB przy PZKOL

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Listopadowa afera w PZKol czyli jak to się zaczęło i dalej toczy

Listopad 2017 roku jest niezwykle gorącym okresem w Polskim Związku Kolarskim (PZKol). Kolejne doniesienia medialne o tym co dzieje się w środku, w samym zarządzie i co z prezesem Dariuszem Banaszkiem, przytłaczaja. Jest tego tak wiele, codziennie pojawia się coś nowego, że można się już pogubić. Nawet wytrwany obserwator kolarstwa, działający w strukturach PZKol, może nie wiedzieć, co zostało ustalone, co jest prawdą a co zwykłym blefem. Ułatwiając śledzenie sytuacji postanowiłem zebrać to co do tej pory się pojawiło i gdzie, próbując uporządkować chronologicznie. Zaprezentowano tytuły i linki do artykułów oraz wybrane fragmenty. Komentarze będą później. Od 21 listopada afera już mocno się rozwinęła, a od 25 listopada o PZKol jest niezwykle głośno w mediach za sprawą pewnego wywiadu...

Z cross-country MTB XCO jest w Polsce źle, bo nie ma takich super organizatorów jak Grzegorz Wajs, czyli co tam ciekawego słychać przed Mistrzostwami Polski MTB XCO w Warszawie

W audycji “Strefa sportu” w Polskie Radio Czwórka z 4 lipca 2017 r. była rozmowa z Grzegorzem Wajsem, organizatorem Mistrzostw Polski MTB XCO w 2017 roku, które odbędą się w Warszawie na „Górce Kazurce”. Odniosę się do kilku poruszonych wątków, ponieważ kolarstwo górskie MTB, zwłaszcza w formule olimpijskiej XCO jest mi niezwykle bliskie, jestem prawdziwym pasjonatem, a w wolnych chwilach trenerem w klubie, team managerem i generalnie staram się także działać na rzecz tej dyscypliny w Polsce. Ja mam takie pytanie do Grzegorza Wajsa, ile profesjonalnych imprez MTB XCO, wpisanych w kalendarz PZKol czy nawet regionalny, z sędziami PZKol, dla zawodników licencjonowanych od żaka, młodzika przez juniora do elity zorganizował, że ma prawo twierdzić, iż jego Mistrzostwa Polski XCO w Warszawie na Kazurze będą najlepsze z dotychczasowych, najlepiej zorganizowane i w ogóle najwspanialsze? Na ilu imprezach UCI czy Pucharu Polski Grzegorz Wajs był obecny w tym czy ubiegłym roku? Co podpatrzy...

Rozliczenie z przeszłością w wywiadzie z Anna Witkowską

Postanowiłem w pewien sposób zamknąć moje ostatnie trzy lata działalności na rzecz Polskiego Związku Kolarskiego, Komisji MTB, pracy przy Pucharze Polski MTB i opowiedzieć o tym, co się dzieje w polski MTB udzielając wywiadu dla Anki Witkowskiej, redaktorki MTBnews.pl oraz portalu NieOceniam.pl. Wiele osób pytało mnie co robię, dlaczego i jak to wygląda od kuchni. Myślę, że ten wywiad to przybliży. Oczywiście nie wyczerpuje on całego tematu, jednak daje pewien obraz i rzuca nowe światło dla osób, które nie były bezpośrednio z tym związane. Długość artykułu jest spora, pewnie nawet za długa jak na internet i treści pisane, być może za sugestią znajomych pokusimy się o nagranie podcast'a czy video w przyszłości, ale na razie zostaje to co jest. Co do zakulisowych spraw, to mogę dodać, że treść odpowiedzi zmieniała się trochę z czasem, gdyż pierwszy raz pytania Anka Witkowska wysłała do mnie w kwietniu 2016 roku, po udanej inauguracji Pucharu Polski MTB XCO w Białymstoku, z której t...