Z cross-country MTB XCO jest w Polsce źle, bo nie ma takich super organizatorów jak Grzegorz Wajs, czyli co tam ciekawego słychać przed Mistrzostwami Polski MTB XCO w Warszawie
W audycji “Strefa sportu” w Polskie Radio Czwórka z 4 lipca 2017 r. była rozmowa z Grzegorzem Wajsem, organizatorem Mistrzostw Polski MTB XCO w 2017 roku, które odbędą się w Warszawie na „Górce Kazurce”. Odniosę się do kilku poruszonych wątków, ponieważ kolarstwo górskie MTB, zwłaszcza w formule olimpijskiej XCO jest mi niezwykle bliskie, jestem prawdziwym pasjonatem, a w wolnych chwilach trenerem w klubie, team managerem i generalnie staram się także działać na rzecz tej dyscypliny w Polsce.
Ja mam takie pytanie do Grzegorza Wajsa, ile profesjonalnych imprez MTB XCO, wpisanych w kalendarz PZKol czy nawet regionalny, z sędziami PZKol, dla zawodników licencjonowanych od żaka, młodzika przez juniora do elity zorganizował, że ma prawo twierdzić, iż jego Mistrzostwa Polski XCO w Warszawie na Kazurze będą najlepsze z dotychczasowych, najlepiej zorganizowane i w ogóle najwspanialsze? Na ilu imprezach UCI czy Pucharu Polski Grzegorz Wajs był obecny w tym czy ubiegłym roku? Co podpatrzył dobrego u innych organizatorów? Jak wyglądała konsultacja tego co robi ze środowiskiem kolarskim w Polsce? Wiele pytań, ale najbardziej zabolała mnie odpowiedź na to pytanie:
„Dlaczego cross-country MTB XCO kolarstwo górskie w Polsce umiera, a rozwijają się maratony MTB?” – zapytał prowadzący.
Grzegorz Wajs twierdzi, że brakuje dobrych organizatorów Pucharów Polski MTB i to jest głównym powodem takiego zastoju. Niestety kompletnie nie mogę się z tym zgodzić, zwłaszcza, że mocno się w to zaangażowałem od listopada 2014 roku, kiedy to kilku zapaleńców w Komisji MTB o własnych siłach reaktywowało Puchar Polski MTB na 2015 rok, któremu przywrócono prestiż, spójny wizerunek, postawiono wymogi i przede wszystkim je pilnowano oraz ciągle udoskonalano. To prawda, że w polskim XCO brakuje wielu profesjonalnych firm, które są obecne w maratonach MTB. Jednak tak jak Grzegorz Wajs, który organizuje cykl kilkunastu maratonów MTB Poland Bike wie o tym, tak i inni wiedzą także, że na XCO nie można zarobić, bo startujących jest 100-200-300, wpisowe reguluje PZKol na poziomie 16 zł dla elity, 30 zł dla mastersów i 0 zł dla młodzieży, więc nie można uzyskać tylu pieniędzy co z masowych, łatwych i dostępnych dla każdego maratonów MTB, gdzie wpisowe wynosi od 70 do 100 zł, a startujących jest od 300 do nawet 2000 osób, jak ma to miejsce na największych tego typu cyklach imprez w Polsce. Argument finansowy to nie jedyny, ale główny i często powtarzany. Trudność tras, wyścig na pętlach, duble, czas wyścigów to kolejne sprawy, które nie sprawiają, że amatorzy masowo idą w XCO, a szkolenia w klubach dla młodzieży wielkiego nie ma...
Lata 2015 – 2016 to ładny rozwój Pucharu Polski MTB, widać że coś drgnęło, pojawiło się kilka nowych ośrodków i organizatorów imprez. Niestety w 2017 nowy zarząd PZKol nie chciał tego kontynuować, podcięto skrzydła chętnym do działania i wygląda na to, że nic w tym kierunku się nie robi. Puchar siłą rozpędu się odbywa, ale jego jakość i wspólny wizerunek diametralnie pikuje, a o planach kilku międzynarodowych imprez na rok 2018 w Polsce, kiedy zgłoszenia do UCI (Międzynarodowej Uni Kolarskiej) mijają 20 lipca 2017 r nic nie słychać. Jedynie Jelenia Góra Trophy – Maja Włoszczowska MTB Race ma najwyższą kategorię UCI HC i organizowane jest przez profesjonalną firmę Grabek Promotion, która robi to w pakiecie z Bike Maraton i przy dużym udziale finansowym miasta Jelenia Góra, dzięki czemu taki wyścig w ogóle się odbywa. Pozostałe ośrodki to faktycznie grupa pasjonatów, klubów kolarskich czy wyścigów z tradycjami, które dzięki pozyskaniu finansowania od gminy czy sponsorów prywatnych, są w stanie zrobić imprezy za 20-30 tys. zł. Nikomu tutaj jednak nie można czegokolwiek umniejszać, bo chociażby wyścig w Wałbrzychu „Górale na Start” organizowany przez Klub Kolarstwa Wałbrzych jest bardzo profesjonalnie, ma międzynarodową kategorię UCI C2, bardzo dobre zaplecze, a wiele rzeczy funkcjonowało nawet lepiej niż u komercyjnych organizatorów...
Póki co, to jaka burza przetoczyła się w internecie przed tegorocznymi Mistrzostwami Polski MTB XCO w Warszawie jest niesamowita i chyba sam organizator uznał, że więcej promocji na kilka miesięcy czy tygodni przed imprezą nie trzeba robić, bo ludzie sami o niej piszą, a nie ważne jak – byle pisali, czy dobrze czy źle (a jednak jest sporo tego negatywnego wydźwięku związanego z brakiem odpowiedniej promocji, bardzo późnym ukończeniem sztucznie wybudowanej trasy, niezapewnieniem dostępu do taniej bazy noclegowej np. akademiki itd.).
Nie chcę być złym prorokiem, ale w związku z burzowym i bardzo deszczowym latem, gdy teraz w lipcu mamy opady po 20 mm, fala niepochlebnych komentarzy dopiero się przetoczy w internecie i poza nim. Niestety trasa na Kazurce, zwłaszcza przebudowana w glinie i przez dołożonie sztucznych przeszkód z drewna, jest całkowicie nieprzejezdna w deszczu, a po ulewach jeżdżenie po niej rowerem powoduje jej tylko niszczenie, a rower i jego koła są tak oblepione błotem, że ciężko go nawet prowadzić, nie mówiąc o jeżdżeniu. Póki co organizator nie wydał żadnego oficjalnego oświadczenia w tej sprawie, ale nieoficjalnie na fanpage „Bike Park Kazoora” na Facebooku możemy przeczytać prośby, by do czwartku po trasie nie jeździć, bo jest „zamknięta”. Pytanie co będzie w czwartek, gdy cały dzień według prognoz ma mocno padać, a przewidziano wtedy oficjalne treningi i trasa ma być w całości udostępniona przed piątkowymi startami młodzików, mastersów i cyklosport oraz sztafet drużynowych.... Czy jest w ogóle przygotowany jakiś plan awaryjny, plan B?
[link] http://www.polskieradio.pl/10/3961/Artykul/1785063,Przed-MP-w-kolarskiej-formule-MTB-XC
Ja mam takie pytanie do Grzegorza Wajsa, ile profesjonalnych imprez MTB XCO, wpisanych w kalendarz PZKol czy nawet regionalny, z sędziami PZKol, dla zawodników licencjonowanych od żaka, młodzika przez juniora do elity zorganizował, że ma prawo twierdzić, iż jego Mistrzostwa Polski XCO w Warszawie na Kazurze będą najlepsze z dotychczasowych, najlepiej zorganizowane i w ogóle najwspanialsze? Na ilu imprezach UCI czy Pucharu Polski Grzegorz Wajs był obecny w tym czy ubiegłym roku? Co podpatrzył dobrego u innych organizatorów? Jak wyglądała konsultacja tego co robi ze środowiskiem kolarskim w Polsce? Wiele pytań, ale najbardziej zabolała mnie odpowiedź na to pytanie:
„Dlaczego cross-country MTB XCO kolarstwo górskie w Polsce umiera, a rozwijają się maratony MTB?” – zapytał prowadzący.
Grzegorz Wajs twierdzi, że brakuje dobrych organizatorów Pucharów Polski MTB i to jest głównym powodem takiego zastoju. Niestety kompletnie nie mogę się z tym zgodzić, zwłaszcza, że mocno się w to zaangażowałem od listopada 2014 roku, kiedy to kilku zapaleńców w Komisji MTB o własnych siłach reaktywowało Puchar Polski MTB na 2015 rok, któremu przywrócono prestiż, spójny wizerunek, postawiono wymogi i przede wszystkim je pilnowano oraz ciągle udoskonalano. To prawda, że w polskim XCO brakuje wielu profesjonalnych firm, które są obecne w maratonach MTB. Jednak tak jak Grzegorz Wajs, który organizuje cykl kilkunastu maratonów MTB Poland Bike wie o tym, tak i inni wiedzą także, że na XCO nie można zarobić, bo startujących jest 100-200-300, wpisowe reguluje PZKol na poziomie 16 zł dla elity, 30 zł dla mastersów i 0 zł dla młodzieży, więc nie można uzyskać tylu pieniędzy co z masowych, łatwych i dostępnych dla każdego maratonów MTB, gdzie wpisowe wynosi od 70 do 100 zł, a startujących jest od 300 do nawet 2000 osób, jak ma to miejsce na największych tego typu cyklach imprez w Polsce. Argument finansowy to nie jedyny, ale główny i często powtarzany. Trudność tras, wyścig na pętlach, duble, czas wyścigów to kolejne sprawy, które nie sprawiają, że amatorzy masowo idą w XCO, a szkolenia w klubach dla młodzieży wielkiego nie ma...
Lata 2015 – 2016 to ładny rozwój Pucharu Polski MTB, widać że coś drgnęło, pojawiło się kilka nowych ośrodków i organizatorów imprez. Niestety w 2017 nowy zarząd PZKol nie chciał tego kontynuować, podcięto skrzydła chętnym do działania i wygląda na to, że nic w tym kierunku się nie robi. Puchar siłą rozpędu się odbywa, ale jego jakość i wspólny wizerunek diametralnie pikuje, a o planach kilku międzynarodowych imprez na rok 2018 w Polsce, kiedy zgłoszenia do UCI (Międzynarodowej Uni Kolarskiej) mijają 20 lipca 2017 r nic nie słychać. Jedynie Jelenia Góra Trophy – Maja Włoszczowska MTB Race ma najwyższą kategorię UCI HC i organizowane jest przez profesjonalną firmę Grabek Promotion, która robi to w pakiecie z Bike Maraton i przy dużym udziale finansowym miasta Jelenia Góra, dzięki czemu taki wyścig w ogóle się odbywa. Pozostałe ośrodki to faktycznie grupa pasjonatów, klubów kolarskich czy wyścigów z tradycjami, które dzięki pozyskaniu finansowania od gminy czy sponsorów prywatnych, są w stanie zrobić imprezy za 20-30 tys. zł. Nikomu tutaj jednak nie można czegokolwiek umniejszać, bo chociażby wyścig w Wałbrzychu „Górale na Start” organizowany przez Klub Kolarstwa Wałbrzych jest bardzo profesjonalnie, ma międzynarodową kategorię UCI C2, bardzo dobre zaplecze, a wiele rzeczy funkcjonowało nawet lepiej niż u komercyjnych organizatorów...
Póki co, to jaka burza przetoczyła się w internecie przed tegorocznymi Mistrzostwami Polski MTB XCO w Warszawie jest niesamowita i chyba sam organizator uznał, że więcej promocji na kilka miesięcy czy tygodni przed imprezą nie trzeba robić, bo ludzie sami o niej piszą, a nie ważne jak – byle pisali, czy dobrze czy źle (a jednak jest sporo tego negatywnego wydźwięku związanego z brakiem odpowiedniej promocji, bardzo późnym ukończeniem sztucznie wybudowanej trasy, niezapewnieniem dostępu do taniej bazy noclegowej np. akademiki itd.).
Nie chcę być złym prorokiem, ale w związku z burzowym i bardzo deszczowym latem, gdy teraz w lipcu mamy opady po 20 mm, fala niepochlebnych komentarzy dopiero się przetoczy w internecie i poza nim. Niestety trasa na Kazurce, zwłaszcza przebudowana w glinie i przez dołożonie sztucznych przeszkód z drewna, jest całkowicie nieprzejezdna w deszczu, a po ulewach jeżdżenie po niej rowerem powoduje jej tylko niszczenie, a rower i jego koła są tak oblepione błotem, że ciężko go nawet prowadzić, nie mówiąc o jeżdżeniu. Póki co organizator nie wydał żadnego oficjalnego oświadczenia w tej sprawie, ale nieoficjalnie na fanpage „Bike Park Kazoora” na Facebooku możemy przeczytać prośby, by do czwartku po trasie nie jeździć, bo jest „zamknięta”. Pytanie co będzie w czwartek, gdy cały dzień według prognoz ma mocno padać, a przewidziano wtedy oficjalne treningi i trasa ma być w całości udostępniona przed piątkowymi startami młodzików, mastersów i cyklosport oraz sztafet drużynowych.... Czy jest w ogóle przygotowany jakiś plan awaryjny, plan B?
[link] http://www.polskieradio.pl/10/3961/Artykul/1785063,Przed-MP-w-kolarskiej-formule-MTB-XC

Komentarze
Prześlij komentarz