Przejdź do głównej zawartości

Jak nie chcieli w regionie pomocnika..

Nie byłem na naradzie kalendarzowej ponieważ po zeszłych latach widziałem że nie ma to sensu. W tym czasie prowadzę treningi dla dzieciaków i uważam to za lepiej spożytkowany czas. W poprzednich latach składałem swoje uwagi, ale żadna z nich nawet nie została uwzględniona i poddana do dyskusji - to jeśli na naradzie jest 7 osób to one będą "głosować"?

Challange od dawna nie odzwierciedla tego kto faktycznie jest najlepszym zawodnikiem w regionie, a bardziej tych którzy stawiają na ilośc startów i to nieraz w mniej wymagających imprezach nad jakośc tych startów. Od lat nie ma górnego limitu punktowania N z X imprez. Skoro też jest cały Puchar Polski MTB XCO prowadzony dla młodzika i pozostałych kategorii wiekowych, także imprezy które są poza Dolnym Śląskiem, to szkoda że są wszystkie imprezy punktowane. Dziwne też bardzo jest, gdy mistrz Polski czy wicemistrz Polski nie zostaje najlepszym kolarzem tego "challange" tylko dlatego, że w terminie punktowanych imprez DZKOL wybrał imprezy zagraniczne wyższej rangi, natomiast "konkurenci" ścigali się w większej ilości imprez...

Co do kalendarza imprez DZKOL - kolejny raz widzę, że imprezy dla dzieci typu Liga Aglomeracji Wałbrzyskiej MTB XC czy Liga Szkółek Kolarskich pokrywają się z największym cyklem imprez MTB w regionie - Bike Maraton. Wg mnie kompletnie bez sensu, bo od dawna wiadomo, że to do imprezy większej należy dostosować te mniejsze, tak żeby wszyscy na tym skorzystali. Proszę zobaczyć sobie ilość startujących dzieciaków na Bike Maraton, czy to w maratonie na dystansie FUN czy CLASSIC czy nawet na zawodach towarzyszących Sonko Kids Bike Maraton. Proszę zobaczyć jakość organizacji tych imprez - elektroniczny pomiar czasu, wyniki od razu na mecie SMS, wyniki w internecie na żywo, zgłoszenia przez formularz internetowy, panel z zapisami, dokumentacja fotograficzna i filmowa 

Kolejny rok jakieś imprezy wpisują się jako "Mistrzostwa Dolnego Śląska" nawet nie organizując zawodów dla wszystkich kategorii wiekowych - w tym przypadku mówię tu o Nowej Rudzie, która nie dość że jest wpisana 20.06.2020 w terminie Bike Maraton Wałbrzych, to jeszcze tylko żak, młodzik i junior młodszy. Dlaczego nie ma juniora, orlika, elity, mastersa czy amatora? Dlaczego junior czy orlik nie może zdobyć tytułu Mistrza Dolnego Śląska - jeśli na ta imprezę nie przyjedzie, to może warto wybrać taką imprezę z kalendarza, na której wiadomo że Ci zawodnicy się pojawią? A może nie ma wcale potrzeby wyłaniania Mistrza Dolnego Śląska, bo nie jest to do niczego potrzebne - skoro nawet tytuł ten nie ma znaczenia przy wyznaczaniu np. Kadry Wojewódzkiej Młodzików - np. dla żaków przechodzących do kategorii starszej. Od lat jeden czy drugi organizator narzeka na brak funduszy na zrobienie imprezy - to w czym problem jest zrobienie wyścigu także dla amatorów / mastersów z wyższym wpisowym i dzięki temu pozyskaniu środków? Właśnie, tu dochodzimy do sprawy pozyskiwania środków...

Od lat widać jak imprezy, które nie mają regulowanych stawek wpisowego przez skostniały organ nadrzędny (PZKOL/RZKOL) doskonale się rozwijają... dobrze się mają właśnie imprezy komercyjne jak Bike Maraton, widzę że także szosowy Via Dolny Śląsk dla amatorów także się rozwija. Nie ma możliwości, by w aktualnym modelu funkcjonowania mogły tak rozwijać się imprezy typu Liga MTB XC dla dzieci czy inne lokalne zawody. Gdzieś tą brakującą kwotę trzeba uzyskać. Przepaść wpisowego rzędu 35-100 zł między imprezami komercyjnymi a brakiem wpisowego za lokalne XC jest...trudna do załatania.

Był / jest projekt Dolnośląskiej Akademii Kolarskiej. Z wielką chęcią zobaczyłbym sprawozdanie na co zostały przeznaczone środki w wysokości 200 tys zł. Sądziłem, że skoro Dolnośląski Związek Kolarski pozyskał takie środki, to zainwestuje je również właśnie w rozwój tego typu imprez lokalnych lig dla dzieci, młodzieży czy starszych, by dorównać poziomem organizacyjnym do imprez tzw. komercyjnych - tego się nie uniknie porównując to ciągle. Jak mamy zachęcić dzieci i młodzież do startu w jakże fajnych imprezach typu Liga MTB XC czy Liga Szkółek, kiedy przyjeżdzają na takie zawody, nie wiedzą nawet o której godzinie startują, numer startowy zamiast zostawić sobie na pamiątkę to muszą oddać a na wyniki zamiast dostać SMS na mecie czy sprawdzić w swoim smartfonie zaraz po przekroczeniu mety, czekają nieraz tydzień, gdy jakiś sędzie gdzieś opracuje i jeszcze się 3 razy pomyli i trzeba to przesyłać korygować. TAK NIE POWINNO BYĆ! W żaden sposób nie zachęcimy dzieciaków, młodzieży do uprawiania tej jakże pięknej, ale niezwykle ciężkiej i wymagającej dyscypliny sportu jaką jest kolarstwo. Ciężko mi uwierzyć, że dzkol nie był w stanie za kilkanaście tysięcy złotych zakupić przenośnego elektronicznego pomiaru czasu, przeszkolić do tego kilku sędziów oraz czipów, gdzie taki prosty system doskonale by się sprawdził do lokalnych imprez na 100-200 zawodników, a w końcu byłaby też dodana wartość do wpisywania imprez w kalendarz DZKOL i korzystania z "usług" sędziów rzkol, którzy jak nadmienię, są nieraz jedynymi osobami WYNAGRADZANYMI wg oficjalnych stawek na takiej imprezie XCO.

Przykro mi to mówić, ale niestety w tym roku moje działania, jeśli chodzi o "współpracę na linii dzkol/rzkol" raczej skupią się na konstruktywnej krytyce i opisywaniu co można zrobić lepiej a co nie powinno mieć miejsca, ponieważ moje zaangażowanie dotychczas nie zostało w odpowiedni sposób przez DZKOL zagospodarowane. Jeszcze w październiku prosiłem o spotkanie z Zarządem DZKOL. Otrzymałem tylko informację, że zebranie odbyło się 8 października i kolejne nie jest planowane na razie. Przez pół roku? Ustnie przekazałem jakie mam pomysły, jakie wizje, to jedyne co skwitowano "proszę napisać to na piśmie, przekaże zarządowi". To chyba nie tak powinno wyglądać - jeśli są ludzie, pasjonaci tego sportu, chętni do działania to powinno im się to ułatwić a nie utrudniać czy zbywać. Skoro większość komunikacji z dzkol odbywa się drogą mailową, to dlaczego taki mail nie wystarczy? W jakim celu mam pisać oficjalne pisma? Czy żeby się spotkać i porozmawiać, zobaczyć czy jest w ogóle grunt do dalszych działań, potrzeba specjalnych audiencji i ustaleń? Proszę państwa, w ten sposób nie zbudujemy silnego kolarstwa jako dyscypliny atrakcyjnej dla dzieci i młodzieży...

Z dużym wyprzedzeniem pojawiła się informacja o konferencji kalendarzowej DZKOL 2020, która miała niedawno miejsce. Kilkukrotnie poprosiłem o plan tej konferencji, określenie jej celów oraz jakie tematy będą poruszane. Nie otrzymałem odpowiedzi. Spotykać się końcem lutego 2020, by omówić kalendarz imprez zawodów 2020, to już chyba trochę późno... Tym bardziej, jeśli wymagana jest obecność nie wiem trenerów, organizatorów czy innych osób, które jak wiadomo nie żyją w 100% z kolarstwa i nie jest to ich podstawowym zawodem, nie można tego organizować w środku tygodnia we Wrocławiu w centrum miasta w godzinę największych korków (17:30). Dałem nawet konkretną propozycję, że jeśli potrzeba salę konferencyjną do organizacji tego typu spotkania np po godzinie 19 to mam takie miejsce w klubie Na Grobli i możemy to nieodpłatnie udostępnić. Cel też takiej konferencji byłby gdyby np. przedstawić jakieś nowe imprezy w kalendarzu DZKOL czy informacje które nie pojawiały się wcześniej, jak np. nowy sponsor cyklu Via Dolny Śląsk - to wtedy faktycznie widziałbym sens organizacji tego typu wydarzenia. Natomiast spotkać się by przeczytać kalendarz i powykłócać się o zmiany daty - chyba nie tędy droga...

Kończąc tego długiego maila, dziękuję serdecznie tym osobom, które dotarły do tego momentu i przeczytały go w całości. Rok 2020 zapowiada się "ekscytująco" lub nie dla kolarstwa zarówno w regionach jak i ogólnokrajowego - nie jest tajemnicą przecież, że odbędą się wybory zarówno w większości okręgów jak i w PZKOL w centrali. Póki co nie widać światełka w tunelu na wyjście z aktualnego kryzysu, a szkoda, bo jest naprawdę sporo osób pasjonatów chętnych do działania...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Listopadowa afera w PZKol czyli jak to się zaczęło i dalej toczy

Listopad 2017 roku jest niezwykle gorącym okresem w Polskim Związku Kolarskim (PZKol). Kolejne doniesienia medialne o tym co dzieje się w środku, w samym zarządzie i co z prezesem Dariuszem Banaszkiem, przytłaczaja. Jest tego tak wiele, codziennie pojawia się coś nowego, że można się już pogubić. Nawet wytrwany obserwator kolarstwa, działający w strukturach PZKol, może nie wiedzieć, co zostało ustalone, co jest prawdą a co zwykłym blefem. Ułatwiając śledzenie sytuacji postanowiłem zebrać to co do tej pory się pojawiło i gdzie, próbując uporządkować chronologicznie. Zaprezentowano tytuły i linki do artykułów oraz wybrane fragmenty. Komentarze będą później. Od 21 listopada afera już mocno się rozwinęła, a od 25 listopada o PZKol jest niezwykle głośno w mediach za sprawą pewnego wywiadu...

Z cross-country MTB XCO jest w Polsce źle, bo nie ma takich super organizatorów jak Grzegorz Wajs, czyli co tam ciekawego słychać przed Mistrzostwami Polski MTB XCO w Warszawie

W audycji “Strefa sportu” w Polskie Radio Czwórka z 4 lipca 2017 r. była rozmowa z Grzegorzem Wajsem, organizatorem Mistrzostw Polski MTB XCO w 2017 roku, które odbędą się w Warszawie na „Górce Kazurce”. Odniosę się do kilku poruszonych wątków, ponieważ kolarstwo górskie MTB, zwłaszcza w formule olimpijskiej XCO jest mi niezwykle bliskie, jestem prawdziwym pasjonatem, a w wolnych chwilach trenerem w klubie, team managerem i generalnie staram się także działać na rzecz tej dyscypliny w Polsce. Ja mam takie pytanie do Grzegorza Wajsa, ile profesjonalnych imprez MTB XCO, wpisanych w kalendarz PZKol czy nawet regionalny, z sędziami PZKol, dla zawodników licencjonowanych od żaka, młodzika przez juniora do elity zorganizował, że ma prawo twierdzić, iż jego Mistrzostwa Polski XCO w Warszawie na Kazurze będą najlepsze z dotychczasowych, najlepiej zorganizowane i w ogóle najwspanialsze? Na ilu imprezach UCI czy Pucharu Polski Grzegorz Wajs był obecny w tym czy ubiegłym roku? Co podpatrzy...

Rozliczenie z przeszłością w wywiadzie z Anna Witkowską

Postanowiłem w pewien sposób zamknąć moje ostatnie trzy lata działalności na rzecz Polskiego Związku Kolarskiego, Komisji MTB, pracy przy Pucharze Polski MTB i opowiedzieć o tym, co się dzieje w polski MTB udzielając wywiadu dla Anki Witkowskiej, redaktorki MTBnews.pl oraz portalu NieOceniam.pl. Wiele osób pytało mnie co robię, dlaczego i jak to wygląda od kuchni. Myślę, że ten wywiad to przybliży. Oczywiście nie wyczerpuje on całego tematu, jednak daje pewien obraz i rzuca nowe światło dla osób, które nie były bezpośrednio z tym związane. Długość artykułu jest spora, pewnie nawet za długa jak na internet i treści pisane, być może za sugestią znajomych pokusimy się o nagranie podcast'a czy video w przyszłości, ale na razie zostaje to co jest. Co do zakulisowych spraw, to mogę dodać, że treść odpowiedzi zmieniała się trochę z czasem, gdyż pierwszy raz pytania Anka Witkowska wysłała do mnie w kwietniu 2016 roku, po udanej inauguracji Pucharu Polski MTB XCO w Białymstoku, z której t...